sobota, 11 maja 2013

Rozdział 1.


Obudziłam się dośc wcześnie jak na mnie, dziś nie idę do szkoły.
Od razu kiedy wstałam podeszłam do mojego plakatu na ścianie.
- WITAM ONE DIRECTION!- krzyknęłam .
- Mia, przestań gadac z plakatami.- mówi moja mama. I tak jej nie posłuchałam.
- Co wy się nie przebraliście na spanie, czy jesteście tacy szybcy, że przebraliście się w 2 sek?- zapytałam .
- ... - One Direction na plakacie.
- Oj no nie obrażajcie się już na mnie, zostawiłam was na jedyne... 11 godzin snu. Dajcie spokój.- tłumaczyłam się ( xD)
- ... - One Direction na plakacie..
- A może chcecie pośpiewac? Już widzę wasze uśmiechy  na twarzach. Zayn.. uśmiechnij się.
 Wzięłam do ręki telefon.
- Co powiecie na ' I WOULD '? 
- Przecież widzę wasze uśmiechy. Ok, zgadzacie się.
Włączyłam 'podłkad' na telefonie.
- Liam dajesz! - krzynkęłam.
- JEZUS MARIA MIA OGARNIJ JUŻ Z TYMI PLAKATAMI! - załamał się mój brat.
Nie zwracałam na nich uwagi.
- Teraz ty Harry! Liam, dobrze ci poszło!- kibicowalam XD
[ JAKIŚ CZAS PÓŹNIEJ ].
Schodzę na śniadanie.
- Dzień Dobry RODZINKO!- krzynkęłam po raz koleejny.
- Ciekawe, dobry.- powiedziała moja matka.
- Noo, jak dla mnie poranek z One Direction, zawsze. - Powiedziałam przez śmiech.
- Przecież to tylko jeden, durny, plakat! - żalił się mój brat.
- Nie durny, tylko wyjątkowy.- poprawiałam go.
- Mia, niedługo twoje urodziny. - podsunął mój tata...
- No i ? - zapytałam z bananem na twarzy, wiedziałam że szykuje dla mnie prezent.
- No nie będę owijał w bawełnę ... - Ciągnął...
- Nom nom nom - mówiłam w rytmie piosenki ' NOBODY COMPERES ' .
- Jedziesz do Londynu, ze względu na to że będziesz miała lat 18, będziesz mogła tam zostac, jeżeli zechcesz.- powiedział MÓJ CUDOWNY OJCZYM!!!!!!!!!!!!!!!
- NO JASNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! BOŻE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! MAM NAJLEPSZEGO TATĘ NA ŚWIECIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! LONDYN!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! JA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 I CO NAJWAŻNIEJSZE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ONE DIRECTIOOOOOOOOOON!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-Khe khem. - wykrztusiła moja matka.
Skierowaliśmy wzrok na nią.
- Ale oczywiście możesz tam pojechac na wakacje i wrócic tu...
- ALE MAMO ! JA NIE MOGE, JA ... JA TAM ZOSTANĘ, PRZEPRASZAM JEŚLI CIĘ RANIĘ... ALE ... TO NAJPIĘKNIEJSZE CO MNIE SPOTKAŁO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!- znowu krzyczałam, i beczałam ze szczęścia.
Mojej mamie zleciała łza po policzku.
- Moja córeczka dorosła- szepnęła prawie nieusłyszalnie, ale ja to uslyszałam.
Poszłam ją przytulic.
-Kiedy mam wylot?- zapytałam tatę.
- Jutro.- odpowiedział mi. Niemalże wyplułam sok który sączyłam w danej chwili.
-  Pomyślałem, że nie będziesz chciała zwlekac...
- KOCHAM CIĘ, TATO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!- Wykrzyczałam na całe gardło.
- Idź się może pakowac, co ?- zapytał mój brat.
- Tak, tak, jasne. Już idę.- łzy szczęścia lały mi się po policzkach jak jakaś fontanna.
- Taatoo... A .... mogę kogoś zabrac ze sobą?- zapytałam
- Oczywiście, jeżeli ta osoba się zgodzi i jej rodzice.
- Dominikę. Dominika mieszka już sama. Na pewno się zgodzi.- wykrzyknęłam biegnąc po schodach na górę.
Wzięłam do ręki telefon.
Wcisnęłam numer Dominiki.
- Halo ?
- DOMI! NIE UWIERZYSZ!
- MASZ NOWY PLAKAT 1D?!
- NIE, OWIELE LEPIEJ!
- JEDZIESZ NA KONCERT!
- LEPIEJ!
- TATA ZAŁATWIŁ CI TRASĘ KONCERTOWĄ Z NIMI!
- Nie, no, to by było za dobrze.
- NO TO W TAKIM RAZIE ZOSTAŁO...
- SAMOLOT DO LONDYNU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!
Piszczałyśmy do siebie jakieś 3 godziny. Będę miała duży rachunek za telefon.
- Dobra, uspokójmy się.- zaczęłam.
- Dobra..
- Ja, ty, samolot iii..
- LONDYN!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!
Kolejne 3 godziny.
- Dobra, tzn że się zgadzasz!- wykrzyknełam.
- NO JASNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- AAAAAAAAAAAAAAA!
- Dobra, koniec piszczenia, wdech, wydech.
- Muszę się spakowac. O kurwa!
- Co?
- MAM CAŁY POKÓJ DO SPAKOWANIA A JUŻ 23!
- DASZ RADĘ DZIEWCZYNO!
- JUTRO WYLOT 11, MASZ BYC!
- OKEJ.
-OKEJ!.
- TO DO JUTRA, DIRECTIONERKO!
- Bye : *

Rozłączyłam się i zaczęłam się rozglądac po pokoju.
-Co by tu zabrac...- szepnęłam.
- wszystko- pomyślałam.
Podeszłam do wieeelkiej szafy w rogu pokoju i wyjęłam wielkąą torbę, i 2 walizki.
Około 2 nad ranem byłam spakowana, ale zapomniałam, że spakowałam też moją piżamę, więc musiałam przegrzebac 2 walizki w poszukiwaniu jej, a potem to spowrotem składac.
Przebrałam się i poszłam spac.
Miałam piękny sen. Był bardzo rzeczywisty, ale ja miałam świadomośc że to tylko sen i w każdym momencie mogłam na żądanie się obudzic.
Nagle we śnie podszedł do mnie brunet. Był wysoki i trzymał mikrofon. Mikrofon?
Podszedł bliżej i złapał mnie za rękę. Wiedziałam kto to jest, ale tak na prawdę , to nie.
Nie bałam się pójśc za nim, czułam się bezpieczna.
Czekaj czekaj. STOP! BEZPIECZNA?!
Mimo tego nie chciałam się obudzic. Chciałam zobaczyc co dalej.
Kiedy złapał mnie za rękę znaleźliśmy się na scenie.
On zaczął śpiewac, a ja tańczyc.
Uśmiechałam się, śmiałam i ... robiłam to bez wstydu przed milionami ludzi...
Nagle na scenę weszło 4 mężczyzn, oni też zaczęli śpiewac i kręcic się koło mnie.
Wtedy weszła gruba tancerska i zaczęła powtarzac moje piękne ruchy. Nie pamiętałam, żebym kiedykolwiek umiała tak tańczyc.
W pewnej chwili wysoki brunet podszedl do mnie, a ja zauważyłam blond pasemko na jego grzywce.
Uśmiechałam się.
Zaczęliśmy się do siebie przybliżac, a kiedy był na tyle blisko moich warg, że mógł zrobic ze mną co chce, odsłonił swoją twarz.
Pięknym wysokim brunetem, który śpiewał z 4 innymi mężczyznami , którego w ogóle się nie bałam, i jakby czułam się bezpieczna i że nic mi nie zrobi, jakby byłam tego pewna na 100%, że... nawet go kochałam. Taak. Kochałam wysokiego bruneta... który okazał się byc Zaynem Malikiem...

Wtedy się obudziłam. Z wielkim uśmiechem na twarzy. Była 3 nad ranem. Super. Spałam .. GODZINĘ. Tak to na pewno się nie wyśpię.
A ze snu już nic nie pamiętałam.
_______________________________________________________________________
Oto 1 rozdział mego opowiadania! XDDD
Niedługo rozdział 2.
Fajny? XDDD